Cookies

Łącznie wpisów: 3

  1. Kodeks Sasson zmienia właściciela

    W maju 2023 roku, na aukcji w Nowym Jorku wylicytowany został za kwotę 38mln dolarów o czym donosi prasa. W załączeniu notatki prasowe, równie z mediów polskojęzycznych.


    Codex Sassoon sprzedany za 38,1 mln dolarów

    W środę, 17 maja 2023 roku, w domu aukcyjnym Sotheby’s w Nowym Jorku sprzedano Codex Sassoon — jeden z najstarszych i najbardziej kompletnych zachowanych rękopisów Biblii hebrajskiej. Cena wyniosła 38,1 miliona dolarów. To bardzo ważna kwota: nie „około 38 milionów” w sensie luźnego streszczenia, ale właśnie 38,1 mln dolarów, jak podawały informacje po aukcji.

    Kodeks został kupiony przez byłego ambasadora USA w Rumunii Alfreda H. Mosesa, działającego w imieniu American Friends of ANU. Rękopis ma trafić do ANU Museum of the Jewish People w Tel Awiwie, gdzie będzie dostępny publicznie. Depesze z dnia aukcji podawały, że nabywca kupił kodeks właśnie z myślą o przekazaniu go do tej instytucji.

    Nie jest to „pierwsza Biblia” ani „najstarszy tekst biblijny” w ogóle. Takie skróty dobrze działają w nagłówkach, ale łatwo wprowadzają w błąd. Codex Sassoon jest rękopisem Biblii hebrajskiej — czyli Tanachu, obejmującego 24 księgi. Dla chrześcijan ten zbiór odpowiada zasadniczo Staremu Testamentowi, ale nie należy go mylić z całą Biblią chrześcijańską.

    Wyjątkowość kodeksu polega na czym innym. To rękopis bardzo stary, datowany mniej więcej na przełom IX i X wieku, a zarazem niemal kompletny. W materiałach przedaukcyjnych podawano, że brakuje w nim tylko 12 stron. W odróżnieniu od starszych fragmentów biblijnych, takich jak rękopisy z Qumran, mamy tu do czynienia nie z pojedynczymi fragmentami, lecz z niemal całą Biblią hebrajską zapisaną w formie kodeksu, czyli księgi.

    W marcu 2023 roku rękopis można było oglądać w Tel Awiwie, zanim trafił na aukcję w Nowym Jorku. Już wtedy szacowano, że sprzedaż może przynieść od 30 do 50 mln dolarów. Ostateczna cena — 38,1 mln dolarów — mieści się więc w tym przedziale, choć nie osiągnęła najwyższych prognoz.

    Warto przy tej okazji uważać na język medialnych uproszczeń. Sformułowanie „najstarsza Biblia sprzedana za miliony” brzmi efektownie, ale wymaga dopowiedzenia. Starsze od Codex Sassoon są choćby zwoje znad Morza Martwego, a sam kodeks nie jest Biblią chrześcijańską, tylko Biblią hebrajską. Uczciwiej byłoby napisać: jeden z najstarszych niemal kompletnych rękopisów Biblii hebrajskiej został sprzedany za 38,1 mln dolarów.

    Znaczenie tej transakcji nie sprowadza się jednak do rekordu cenowego. Codex Sassoon jest ważnym świadkiem tradycji masoreckiej — tej tradycji przekazu tekstu hebrajskiego, w której utrwalano nie tylko spółgłoskowy tekst Biblii, ale także system znaków samogłoskowych, akcenty, kantylację i noty pomagające skrybom zachować poprawne brzmienie oraz zapis. To zabytek pokazujący, jak tekst biblijny przechodził od starożytnych zwojów do średniowiecznej księgi.

    Historia samego rękopisu też jest niezwykła. Z zachowanych adnotacji wynika, że kodeks zmieniał właścicieli, był związany z synagogą w Makisinie w północno-wschodniej Syrii, a potem na około 500 lat zniknął z historii. W 1929 roku nabył go David Solomon Sassoon, od którego pochodzi obecna nazwa rękopisu.

    Dlatego wiadomość o sprzedaży Codex Sassoon jest ważna, ale nie dlatego, że „odkryto najstarszą Biblię”. Ważna jest dlatego, że jeden z najcenniejszych świadków hebrajskiego tekstu biblijnego trafił z prywatnych rąk do muzeum, gdzie ma być dostępny dla publiczności i badaczy. To dobra wiadomość nie tylko dla kolekcjonerów i historyków książki, ale także dla wszystkich zainteresowanych historią Biblii.

    Linki źródłowe i bliskie źródłowym

    Sotheby’s — strona aukcyjna Codex Sassoon:
    https://www.sothebys.com/en/buy/auction/2023/codex-sassoon-the-earliest-most-complete-hebrew-bible/codex-sassoon-circa-900-land-of-israel-or-syria

    Sotheby’s — wyniki aukcji majowych 2023:
    https://www.sothebys.com/en/articles/the-new-york-sales-may-2023-results

    Sotheby’s — omówienie historii Codex Sassoon:
    https://www.sothebys.com/en/articles/sassoon-codex-oldest-most-complete-hebrew-bible

    ANU Museum of the Jewish People — Codex Sassoon:
    https://anumuseum.org.il/codex-sassoon/

    JTA — informacja z dnia transakcji o zakupie dla ANU Museum:
    https://www.jta.org/2023/05/17/culture/codex-sassoon-acquired-by-anu-museum-of-the-jewish-people-for-38-1-million

    Associated Press / Spectrum News — depesza z 17 maja 2023:
    https://spectrumlocalnews.com/nys/central-ny/ap-top-news/2023/05/17/1100-year-old-hebrew-bible-sells-for-38m-at-auction-in-new-york

  2. „Dzięki obrazowaniu wielospektralnemu naukowcy odczytali 42 utracone strony VI-wiecznego rękopisu Listów św. Pawła.”

    Czy naprawdę odkryto 42 zaginione strony Nowego Testamentu?

    W ostatnich dniach przez media przetoczył się sensacyjny nagłówek: „Odkryli 42 zaginione strony Nowego Testamentu po 1500 latach”. Brzmi jak zapowiedź przewrotu w historii chrześcijaństwa, ukrytej księgi albo fragmentów Biblii, których Kościół rzekomo dotąd nie znał. Rzeczywistość jest znacznie mniej sensacyjna — ale za to naukowo bardzo ciekawa.

    Źródłem informacji jest komunikat Uniwersytetu w Glasgow z 24 kwietnia 2026 r. Zespół badaczy pod kierunkiem prof. Garricka Allena poinformował, że udało się odzyskać treść 42 utraconych stron Kodeksu H, znanego także jako Codex Coislinianus. Jest to bardzo stary, VI-wieczny rękopis zawierający Listy św. Pawła, a więc część Nowego Testamentu, ale nie cały Nowy Testament. (gla.ac.uk)

    Nie znaleziono więc „nowej Biblii” ani nieznanych dotąd ksiąg. Odczytane fragmenty zawierają znane partie Listów Pawłowych. Ich znaczenie polega nie na tym, że zmieniają treść chrześcijańskiego Pisma Świętego, ale na tym, że pokazują, jak tekst był przepisywany, dzielony, poprawiany, komentowany i używany w starożytności oraz średniowieczu

    Historia samego rękopisu jest fascynująca. Kodeks H powstał w VI wieku, a w XIII wieku został rozebrany w klasztorze Wielkiej Ławry na górze Athos. Jego karty wykorzystano wtórnie jako materiał introligatorski — do opraw innych ksiąg i jako karty ochronne. Zachowane fragmenty są dziś rozproszone po bibliotekach w kilku krajach, m.in. we Włoszech, Grecji, Rosji, Ukrainie i Francji.

    Jak więc „odzyskano” zaginione strony? Nie przez odnalezienie całych brakujących kart, lecz dzięki nowoczesnym technikom obrazowania. Atrament użyty przy późniejszym poprawianiu tekstu pozostawił na sąsiednich kartach delikatne, lustrzane odbicia — ślady niewidoczne lub ledwo widoczne gołym okiem. Przy pomocy obrazowania wielospektralnego badacze wydobyli z tych śladów tzw. „tekst-duch” i cyfrowo zrekonstruowali treść utraconych stron.

    I tu dochodzimy do problemu z portalami klikbajtowymi. Nagłówek „odkryto 42 zaginione strony Nowego Testamentu” nie jest całkiem fałszywy, ale jest mocno zwodniczy. Sugeruje, że odnaleziono coś, co może podważyć znaną treść Biblii albo ujawnić nieznane nauki. Tymczasem źródłowy komunikat mówi jasno: chodzi o wczesny rękopis Listów św. Pawła, a odzyskany tekst zawiera znane fragmenty. Sensacja została więc przesunięta z prawdziwego pola — paleografii, historii rękopisów i technologii odczytu — na pole taniego religijnego napięcia.

    To zła robota dziennikarska, bo czytelnik po takim nagłówku wychodzi z fałszywym wrażeniem. Zamiast dowiedzieć się, jak niezwykła jest praca nad rękopisami, jak wiele można dziś wydobyć z uszkodzonych kart i jak skomplikowana była historia przekazywania tekstu biblijnego, dostaje półprawdę opakowaną w atmosferę skandalu. Klik jest ważniejszy niż rozumienie.

    A znaczenie odkrycia jest realne. Po pierwsze, Kodeks H jest jednym z ważnych świadków tekstu Nowego Testamentu, więc każda informacja o jego pierwotnym kształcie pomaga lepiej badać historię przekazu biblijnego. Po drugie, odzyskane strony zawierają bardzo stare wykazy rozdziałów Listów Pawła — inne niż nasz dzisiejszy podział na rozdziały i wersety. Po trzecie, rękopis pokazuje pracę dawnych skrybów: poprawki, adnotacje, sposób obchodzenia się z tekstem świętym. Po czwarte, sam fakt wtórnego użycia kart pokazuje, jak średniowieczne wspólnoty traktowały zużyte księgi i jak materiały piśmiennicze krążyły w kulturze rękopiśmiennej.

    Nie jest to więc odkrycie, które „zmienia Biblię”. Jest to odkrycie, które pomaga lepiej zrozumieć, jak Biblia była przepisywana, czytana, dzielona i przechowywana. Dla badaczy rękopisów to wydarzenie naprawdę ważne. Dla czytelników — dobra lekcja ostrożności wobec nagłówków, które z naukowego odkrycia próbują zrobić religijną sensację.

    Najuczciwszy nagłówek brzmiałby raczej:

    „Naukowcy odczytali 42 utracone strony VI-wiecznego rękopisu Listów św. Pawła dzięki obrazowaniu wielospektralnemu.”

    To mniej klikalne. Ale znacznie bliższe prawdy.

  3. Aplikacja Muzeum Biblii w Ustroniu opublikowana!

    Muzeum Biblii w Ustroniu dorobiło się własnej aplikacji mobilnej wspomagającej zwiedzanie. Aplikacja jest obecnie dostępna jako strona internetowa działająca na platformach iOS — czyli na iPhone’ach — oraz Android — czyli na różnego rodzaju telefonach, m.in. Samsungach. Można ją pobrać i zainstalować pod adresem app.fib.org.pl, choć docelowo powinna być dostępna pod adresem app.muzeumbiblii.pl. Opublikowana wersja ma numer 1.2.17 i działa od 25 maja 2026 roku.

    Umacnia to wizerunek Muzeum Biblii — a więc pośrednio także samej Biblii — jako czegoś żywego, aktualnego i obecnego również w nowoczesnych formach przekazu. Nie chodzi tu jedynie o techniczną nowinkę, ale o pokazanie, że treści biblijne mogą być udostępniane w sposób przystępny, uporządkowany i bliski współczesnemu odbiorcy.

    Aplikacja pomaga zaplanować zwiedzanie, w trakcie wizyty wspomaga proces uczenia się — ponieważ placówka ma charakter edukacyjny — a po zakończeniu zwiedzania ułatwia zainteresowanym dostęp do zdobytej wiedzy i pomaga ją utrwalać poprzez publikację bieżących wiadomości.