Cookies

Łącznie wpisów: 4

  1. DNA owiec i tajemnica rękopisów z Qumran — nowy film w Muzeum Biblii w Ustroniu

    Zespół Muzeum Biblii w Ustroniu przygotował krótki film edukacyjny poświęcony niezwykłym badaniom nad Zwojami znad Morza Martwego. Film jest dostępny dla zwiedzających w trakcie wizyty w muzeum i pokazuje, jak współczesna nauka — w tym badania DNA — pomaga lepiej rozumieć starożytne rękopisy biblijne i świat, w którym były przepisywane.

    Punktem wyjścia są badania opublikowane w 2020 roku w czasopiśmie naukowym „Cell”. Zespół naukowców z Tel Aviv University, Uppsala University, Israel Antiquities Authority i Weill Cornell Medicine analizował DNA zachowane w pergaminach, na których zapisano fragmenty Zwojów znad Morza Martwego. Ponieważ wiele z tych pergaminów wykonano ze skór zwierzęcych, przede wszystkim owczych, można było porównywać fragmenty rękopisów nie tylko na podstawie tekstu, pisma i wyglądu, ale także na podstawie ich biologicznego „śladu”.

    Dzięki temu uczeni mogli sprawdzać, które fragmenty mogły pochodzić z tego samego rękopisu, a które należy raczej rozdzielić. Ma to duże znaczenie, ponieważ zwoje odkryte w rejonie Qumran zachowały się często w tysiącach niewielkich kawałków. Badanie DNA nie zastępuje pracy biblistów, paleografów i historyków, ale daje im dodatkowe narzędzie — podobne do sprawdzania, czy dwa kawałki bardzo starej układanki rzeczywiście należały do tego samego obrazu.

    Szczególnie ciekawe okazało się to, że niektóre fragmenty wykonano nie ze skóry owczej, lecz z krowiej. To może wskazywać, że część rękopisów nie powstała bezpośrednio w pustynnym środowisku Qumran, ale mogła przybyć z innych miejsc. Takie wnioski pomagają lepiej zrozumieć, jak szeroko krążyły teksty biblijne i religijne w okresie Drugiej Świątyni, a więc w świecie bliskim czasom Pana Jezusa i początkom chrześcijaństwa.

    Film przygotowany przez Muzeum Biblii w Ustroniu pokazuje tę historię bez sensacyjnego nadęcia. Nie chodzi o „odkrycie, które zmienia Biblię”, ale o spokojne i uczciwe poznawanie materialnych świadectw jej przekazu. Najbardziej uczciwym byłoby więc napisać: badania DNA skór, głównie owczych, z których wykonano pergaminy z Qumran, pomagają naukowcom lepiej porządkować fragmenty rękopisów i z większym szacunkiem patrzeć na drogę, jaką teksty biblijne przebyły przez wieki.

    Źródło naukowe: https://www.cell.com/cell/fulltext/S0092-8674(20)30552-3
    Film Muzeum Biblii w Ustroniu: media/topic/000562/dna-zwojow-z-qumran-z-yt.mp4

  2. Kodeks Sasson zmienia właściciela

    W maju 2023 roku, na aukcji w Nowym Jorku wylicytowany został za kwotę 38mln dolarów o czym donosi prasa. W załączeniu notatki prasowe, równie z mediów polskojęzycznych.


    Codex Sassoon sprzedany za 38,1 mln dolarów

    W środę, 17 maja 2023 roku, w domu aukcyjnym Sotheby’s w Nowym Jorku sprzedano Codex Sassoon — jeden z najstarszych i najbardziej kompletnych zachowanych rękopisów Biblii hebrajskiej. Cena wyniosła 38,1 miliona dolarów. To bardzo ważna kwota: nie „około 38 milionów” w sensie luźnego streszczenia, ale właśnie 38,1 mln dolarów, jak podawały informacje po aukcji.

    Kodeks został kupiony przez byłego ambasadora USA w Rumunii Alfreda H. Mosesa, działającego w imieniu American Friends of ANU. Rękopis ma trafić do ANU Museum of the Jewish People w Tel Awiwie, gdzie będzie dostępny publicznie. Depesze z dnia aukcji podawały, że nabywca kupił kodeks właśnie z myślą o przekazaniu go do tej instytucji.

    Nie jest to „pierwsza Biblia” ani „najstarszy tekst biblijny” w ogóle. Takie skróty dobrze działają w nagłówkach, ale łatwo wprowadzają w błąd. Codex Sassoon jest rękopisem Biblii hebrajskiej — czyli Tanachu, obejmującego 24 księgi. Dla chrześcijan ten zbiór odpowiada zasadniczo Staremu Testamentowi, ale nie należy go mylić z całą Biblią chrześcijańską.

    Wyjątkowość kodeksu polega na czym innym. To rękopis bardzo stary, datowany mniej więcej na przełom IX i X wieku, a zarazem niemal kompletny. W materiałach przedaukcyjnych podawano, że brakuje w nim tylko 12 stron. W odróżnieniu od starszych fragmentów biblijnych, takich jak rękopisy z Qumran, mamy tu do czynienia nie z pojedynczymi fragmentami, lecz z niemal całą Biblią hebrajską zapisaną w formie kodeksu, czyli księgi.

    W marcu 2023 roku rękopis można było oglądać w Tel Awiwie, zanim trafił na aukcję w Nowym Jorku. Już wtedy szacowano, że sprzedaż może przynieść od 30 do 50 mln dolarów. Ostateczna cena — 38,1 mln dolarów — mieści się więc w tym przedziale, choć nie osiągnęła najwyższych prognoz.

    Warto przy tej okazji uważać na język medialnych uproszczeń. Sformułowanie „najstarsza Biblia sprzedana za miliony” brzmi efektownie, ale wymaga dopowiedzenia. Starsze od Codex Sassoon są choćby zwoje znad Morza Martwego, a sam kodeks nie jest Biblią chrześcijańską, tylko Biblią hebrajską. Uczciwiej byłoby napisać: jeden z najstarszych niemal kompletnych rękopisów Biblii hebrajskiej został sprzedany za 38,1 mln dolarów.

    Znaczenie tej transakcji nie sprowadza się jednak do rekordu cenowego. Codex Sassoon jest ważnym świadkiem tradycji masoreckiej — tej tradycji przekazu tekstu hebrajskiego, w której utrwalano nie tylko spółgłoskowy tekst Biblii, ale także system znaków samogłoskowych, akcenty, kantylację i noty pomagające skrybom zachować poprawne brzmienie oraz zapis. To zabytek pokazujący, jak tekst biblijny przechodził od starożytnych zwojów do średniowiecznej księgi.

    Historia samego rękopisu też jest niezwykła. Z zachowanych adnotacji wynika, że kodeks zmieniał właścicieli, był związany z synagogą w Makisinie w północno-wschodniej Syrii, a potem na około 500 lat zniknął z historii. W 1929 roku nabył go David Solomon Sassoon, od którego pochodzi obecna nazwa rękopisu.

    Dlatego wiadomość o sprzedaży Codex Sassoon jest ważna, ale nie dlatego, że „odkryto najstarszą Biblię”. Ważna jest dlatego, że jeden z najcenniejszych świadków hebrajskiego tekstu biblijnego trafił z prywatnych rąk do muzeum, gdzie ma być dostępny dla publiczności i badaczy. To dobra wiadomość nie tylko dla kolekcjonerów i historyków książki, ale także dla wszystkich zainteresowanych historią Biblii.

    Linki źródłowe i bliskie źródłowym

    Sotheby’s — strona aukcyjna Codex Sassoon:
    https://www.sothebys.com/en/buy/auction/2023/codex-sassoon-the-earliest-most-complete-hebrew-bible/codex-sassoon-circa-900-land-of-israel-or-syria

    Sotheby’s — wyniki aukcji majowych 2023:
    https://www.sothebys.com/en/articles/the-new-york-sales-may-2023-results

    Sotheby’s — omówienie historii Codex Sassoon:
    https://www.sothebys.com/en/articles/sassoon-codex-oldest-most-complete-hebrew-bible

    ANU Museum of the Jewish People — Codex Sassoon:
    https://anumuseum.org.il/codex-sassoon/

    JTA — informacja z dnia transakcji o zakupie dla ANU Museum:
    https://www.jta.org/2023/05/17/culture/codex-sassoon-acquired-by-anu-museum-of-the-jewish-people-for-38-1-million

    Associated Press / Spectrum News — depesza z 17 maja 2023:
    https://spectrumlocalnews.com/nys/central-ny/ap-top-news/2023/05/17/1100-year-old-hebrew-bible-sells-for-38m-at-auction-in-new-york

  3. „Dzięki obrazowaniu wielospektralnemu naukowcy odczytali 42 utracone strony VI-wiecznego rękopisu Listów św. Pawła.”

    Czy naprawdę odkryto 42 zaginione strony Nowego Testamentu?

    W ostatnich dniach przez media przetoczył się sensacyjny nagłówek: „Odkryli 42 zaginione strony Nowego Testamentu po 1500 latach”. Brzmi jak zapowiedź przewrotu w historii chrześcijaństwa, ukrytej księgi albo fragmentów Biblii, których Kościół rzekomo dotąd nie znał. Rzeczywistość jest znacznie mniej sensacyjna — ale za to naukowo bardzo ciekawa.

    Źródłem informacji jest komunikat Uniwersytetu w Glasgow z 24 kwietnia 2026 r. Zespół badaczy pod kierunkiem prof. Garricka Allena poinformował, że udało się odzyskać treść 42 utraconych stron Kodeksu H, znanego także jako Codex Coislinianus. Jest to bardzo stary, VI-wieczny rękopis zawierający Listy św. Pawła, a więc część Nowego Testamentu, ale nie cały Nowy Testament. (gla.ac.uk)

    Nie znaleziono więc „nowej Biblii” ani nieznanych dotąd ksiąg. Odczytane fragmenty zawierają znane partie Listów Pawłowych. Ich znaczenie polega nie na tym, że zmieniają treść chrześcijańskiego Pisma Świętego, ale na tym, że pokazują, jak tekst był przepisywany, dzielony, poprawiany, komentowany i używany w starożytności oraz średniowieczu

    Historia samego rękopisu jest fascynująca. Kodeks H powstał w VI wieku, a w XIII wieku został rozebrany w klasztorze Wielkiej Ławry na górze Athos. Jego karty wykorzystano wtórnie jako materiał introligatorski — do opraw innych ksiąg i jako karty ochronne. Zachowane fragmenty są dziś rozproszone po bibliotekach w kilku krajach, m.in. we Włoszech, Grecji, Rosji, Ukrainie i Francji.

    Jak więc „odzyskano” zaginione strony? Nie przez odnalezienie całych brakujących kart, lecz dzięki nowoczesnym technikom obrazowania. Atrament użyty przy późniejszym poprawianiu tekstu pozostawił na sąsiednich kartach delikatne, lustrzane odbicia — ślady niewidoczne lub ledwo widoczne gołym okiem. Przy pomocy obrazowania wielospektralnego badacze wydobyli z tych śladów tzw. „tekst-duch” i cyfrowo zrekonstruowali treść utraconych stron.

    I tu dochodzimy do problemu z portalami klikbajtowymi. Nagłówek „odkryto 42 zaginione strony Nowego Testamentu” nie jest całkiem fałszywy, ale jest mocno zwodniczy. Sugeruje, że odnaleziono coś, co może podważyć znaną treść Biblii albo ujawnić nieznane nauki. Tymczasem źródłowy komunikat mówi jasno: chodzi o wczesny rękopis Listów św. Pawła, a odzyskany tekst zawiera znane fragmenty. Sensacja została więc przesunięta z prawdziwego pola — paleografii, historii rękopisów i technologii odczytu — na pole taniego religijnego napięcia.

    To zła robota dziennikarska, bo czytelnik po takim nagłówku wychodzi z fałszywym wrażeniem. Zamiast dowiedzieć się, jak niezwykła jest praca nad rękopisami, jak wiele można dziś wydobyć z uszkodzonych kart i jak skomplikowana była historia przekazywania tekstu biblijnego, dostaje półprawdę opakowaną w atmosferę skandalu. Klik jest ważniejszy niż rozumienie.

    A znaczenie odkrycia jest realne. Po pierwsze, Kodeks H jest jednym z ważnych świadków tekstu Nowego Testamentu, więc każda informacja o jego pierwotnym kształcie pomaga lepiej badać historię przekazu biblijnego. Po drugie, odzyskane strony zawierają bardzo stare wykazy rozdziałów Listów Pawła — inne niż nasz dzisiejszy podział na rozdziały i wersety. Po trzecie, rękopis pokazuje pracę dawnych skrybów: poprawki, adnotacje, sposób obchodzenia się z tekstem świętym. Po czwarte, sam fakt wtórnego użycia kart pokazuje, jak średniowieczne wspólnoty traktowały zużyte księgi i jak materiały piśmiennicze krążyły w kulturze rękopiśmiennej.

    Nie jest to więc odkrycie, które „zmienia Biblię”. Jest to odkrycie, które pomaga lepiej zrozumieć, jak Biblia była przepisywana, czytana, dzielona i przechowywana. Dla badaczy rękopisów to wydarzenie naprawdę ważne. Dla czytelników — dobra lekcja ostrożności wobec nagłówków, które z naukowego odkrycia próbują zrobić religijną sensację.

    Najuczciwszy nagłówek brzmiałby raczej:

    „Naukowcy odczytali 42 utracone strony VI-wiecznego rękopisu Listów św. Pawła dzięki obrazowaniu wielospektralnemu.”

    To mniej klikalne. Ale znacznie bliższe prawdy.